ULK?97/Hurt-Pap ? WNC SkładNiestety w dzisiejszym pierwszym meczu KAHLPN Ekstraklasy nasza drużyna doznała porażki z ekipą WNC Skład. Historia występów pokazuje, że z tym przeciwnikiem gra się nam bardzo ciężko. Dotychczas rozegraliśmy z nimi 2 spotkania i obydwa przegraliśmy. Niestety tak też było i dzisiaj. Przeciwnik wzmocniony był nowym zawodnikiem, który jeszcze w ubiegłym roku grał na parkietach polskiej ekstraklasy w barwach drużyny Kupczyk Kraków, ponadto jest to były reprezentant Polski w futsalu. I to właśnie on strzelił 4 bramki i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Fenomenalne zawody rozegrał też bramkarz rywali, który popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Niestety nie możemy tego samego napisać o naszym goalkeeperze z pierwszej połowy. Młody W. był po 2 dniach melanżu i miał takie ruchy, że nie złapał by nawet kulawego żółwia!

W 2 połowie dokonaliśmy zmiany i przynajmniej w bramce było lepiej. Ale nie tylko bramkarz był winny i nie tylko on spożywał podczas weekendu andrzejkowego alkohol, dlatego więc nasza gra nie wyglądała zbyt dobrze. :D Wpływ na to miał również fakt, że graliśmy po raz pierwszy na nowej hali, gdzie gra się do linii a nie o bandy. Z tego powodu właśnie niektórzy z nas mieli ogromne problemy z wyprowadzaniem piłki! Trzeba przyznać, że sędziowie nie byli dla nas łaskawi, pokazując nam 2 żólte i 1 czerwoną kartkę przez co w sumie prawie 8 minut graliśmy w osłabieniu. Pokazał się szczególnie również “ten co wykuwa miecze”, który fantastyczną paradą między słupkami zapobiegł utracie bramki i udowodnił, że chociaż mamy 3 bramkarzy w kadrze to i on będzie walczył o miejsce między słupkami. Szkoda tylko, że jest on czołowym zawodnikiem z pola i za ten wyczyn został ukarany czerwoną kartką. Nie można odmówić chłopakom woli walki, gdyż “blondas” oraz “ten co zasłania niebo” nieraz popisywali się wślizgami, przy czym taka gra na parkiecie jest zabroniona! Nie wskurał nic również “kapitan W”, który w swoim zwyczaju jebał pod nosem i nie tylko na wszystko i wszystkich, czym czasami wprowadzał nerwowy nastrój. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:7 dla ekipy z Wenecji.

Po meczu w szatni jedynym pocieszeniem było to, że nasz ukochany Widzew prowadzi z pyrami 1:0. Podsumowując nie była to wymarzona dla nas inauguracja sezonu, ale jak to się mówi “pierwsze koty za płoty”! Zostało jeszcze 9 meczy i wszystko jest możliwe. Gramy do końca, nie załamujemy się i wierzymy w miejsce na pudle.

Następny mecz 4 grudnia o godz. 16:00 ULK’97 – OLD BOYS!

Podziel się!
  • Facebook
  • Blip
  • Drukuj
  • email
  • Śledzik
  • RSS
  • Wykop
  • Twitter
  • Dodaj do ulubionych
  • Google Bookmarks
  • PDF